Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Nefre z miasteczka Tczew. Mam przejechane 66387.07 kilometrów w tym 12586.24 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 14.59 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie. button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl

UBEZPIECZENIA KREDYTY

2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl ZALICZONE GMINY
free counters
majorka last minuteStatystyki zbiorcze na stronę

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Nefre.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

HISZPANIA

Dystans całkowity:145.57 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:20:00
Średnia prędkość:7.28 km/h
Maksymalna prędkość:32.00 km/h
Suma podjazdów:305 m
Suma kalorii:1335 kcal
Liczba aktywności:4
Średnio na aktywność:36.39 km i 5h 00m
Więcej statystyk
  • DST 38.05km
  • Czas 04:00
  • VAVG 9.51km/h
  • Sprzęt WHEELER CROSS 6.4
  • Aktywność Jazda na rowerze

ROWEROWE SZLAKI NA TENERYFIE

Wtorek, 8 lutego 2022 · dodano: 12.04.2022 | Komentarze 1

Na ferie zimowe polecieliśmy na Teneryfę, wyjazd był związany z moimi okrągłymi urodzinami :)))) Prezentem - wyzwaniem jaki sobie zaplanowałam było wejście na czynny wulkan Teide - 3718 m n.p.m. Gdziekolwiek nie lecimy staramy się pojeździć na rowerze, tak też było tym razem. Zaplanowany rowerowy szlak w lesie piniowym  na wyskości 1000 m n.p.m okazał się zby ciężki do zdobycia, dojechaliśmy na wysokość 700 m n.p.m i z tego miejsca z pozycji siodłeka podziwialiśmy wybrzeże jadąc zygzakiem z wioski do wioski. Dłuższy czas spędziliśmy w przepięknej  miejscowości La Orotava, gdzie można poczuć ducha czasów kolonialnych. Na zakończenie rowerowego dnia pojeździliśmy po wybrzeżu Puerto de la Cruz  w którym mieszkaliśmy. Dzień bardzo wyczynowy - spędzony tak jak lubimy....:))) Teneryfa urzekła mnie swoim pięknem i różnorodnością, fantastyczna wyspa na rower, trekking czy surfing... mam nadzieję, że jeszcze tam wrócimy. Poniżej fotorelacja... 

Puerto de la Cruz -wypożyczalnia rowerów

Puerto de la Cruz -wypożyczalnia rowerów- Volcanic Rent a Bike © Nefre

Wynajęcie roweru górskiego  na Teneryfie to koszt 15 Euro za dzień do tego trzeba doliczyć  jeszcze kaucję 160 Euro. 


La Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © Nefre
La Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreNa szlaku -Teneryfa
Na szlaku -Teneryfa © NefreRowerowe szlaki Teneryfy
Rowerowe szlaki Teneryfy © NefreNa szlaku :)))
Na szlaku :))) © NefreNa szlaku - Teneryfa
Na szlaku - Teneryfa © NefreRowerowe szlaki Teneryfy
Rowerowe szlaki Teneryfy © NefreKościół w Santa Cruz
Kościół w Santa Cruz © NefreCruz Santa - odpoczynek
Cruz Santa - odpoczynek © NefreSzlaki na Teneryfie
Szlaki na Teneryfie © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © Nefre
Ogród botaniczny - La Orotava
Ogród botaniczny - La Orotava © Nefre

Niewielki ogród botaniczny w formie ogrodzonego skwerku. Znajduje się zaledwie 100 m od Casa de los Balcones, a w nim można z bliska i bez tłumów zobaczyć, a nawet dotknąć całkiem pokaźnych rozmiarów smocze drzewo.



Victoria Garden - Teneryfa
Victoria Garden - Teneryfa © Nefre

Victoria Gardens. To zaprojektowany w XIX wieku z eklektyczny ogród. Odwiedzających zaskakuje wyjątkowym uporządkowaniem i dbałością o najmniejsze szczegóły. Ogród uformowany jest w kształt schodkowego zbocza, z przeplatającymi się fontannami i kolorowymi dywanami kwiatów. Ze szczytu ogrodu rozciąga się wyjątkowy widok na historyczne centrum La Orotavy. Wstęp wolny.


Victoria Garden - La Orotava
Victoria Garden - La Orotava © NefreVictoria Garden - La Orotawa - Teneryfa
Victoria Garden - La Orotawa - Teneryfa © NefreVictoria Garden - La Orotava
Victoria Garden - La Orotava © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © Nefre

Nie ma chyba miejsca na całej wyspie w którym lepiej można poczuć ducha czasów kolonialnych. La Orotava to miasto na wskroś przesiąknięte klimatem kolonializmu. Ulice, którymi spacerujemy z wolna, wyglądają niemal jak plan filmowy, na który wejdą zakaz aktorzy w strojach hiszpańskich kolonizatorów. Wrażenie, że czas od XVIII wieku nie ruszył tutaj jeszcze z miejsca jest nieodparte. Warto poddać się tej atmosferze i klimatowi. 



La Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © Nefre
La Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © Nefre

Z miasta przepięknie widać ośnieżony wulkan Teide..., który jest celem mojego przylotu na Teneryfę.


La Orotava - Teneryfa
La Orotava - Teneryfa © NefreLa Orotava - Teneryfa- nowoczesna dzielnica
La Orotava - Teneryfa- nowoczesna dzielnica © Nefre
© NefrePuerto de la Cruz
Puerto de la Cruz © NefrePuerto de la Cruz
Puerto de la Cruz © NefreWybrzeże = Puerto de la Cruz
Wybrzeże = Puerto de la Cruz © NefrePuerto de la Cruz
Puerto de la Cruz © NefrePuerto de la Cruz - czarna plaża
Puerto de la Cruz - czarna plaża © Nefre
© NefrePuerto de la Cruz
Puerto de la Cruz © NefrePlaya Maria Jimenez - Puerto de la Cruz
Playa Maria Jimenez - Puerto de la Cruz © NefrePunta Brava
Punta Brava © NefrePiękno Oceanu Atlantyckiego
Piękno Oceanu Atlantyckiego © NefrePunta Brava -Teneryfa
Punta Brava -Teneryfa © Nefre
Mapa rowerowej jazdy - Teneryfa
Mapa rowerowej jazdy - Teneryfa © Nefre
Kategoria HISZPANIA


  • DST 37.52km
  • Czas 06:00
  • VAVG 6.25km/h
  • VMAX 32.00km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Kalorie 1335kcal
  • Podjazdy 305m
  • Aktywność Jazda na rowerze

SPACER PO WYBRZEŻU ANDALUZJI

Niedziela, 17 listopada 2013 · dodano: 06.12.2013 | Komentarze 11

Piszę tego bloga, kiedy za oknem szaleje Orkan Ksawery…., tak w ogóle to wiem, że mam tyły w uzupełnianiu wycieczek, ale zawsze coś i nigdy nie miałam czasu a i czasami zapału brakowało żeby skleić kilka zdań…, ale zacznę od początku.
Kiedy u nas jesienna słota zawitała na dobre nam udało się uciec na kilka dni na słoneczne wybrzeże Andaluzji… Na południu Europy listopad nie jest miesiącem, kiedy można się całymi dniami opalać lub korzystać z morskich kąpieli, ale na zwiedzanie i wycieczki rowerowe jest idealnie….. tym bardziej, że słońce zachodziło około 18.30….….., wieczorki i poranki były chłodniejsze…. ale za to temperatura w dzień dochodziła nawet do 25 stopni. Jeden dzień naszego urlopu był zarezerwowany na wycieczkę rowerową po okolicy… miało być spokojnie lajtowo, po prostym……, chcieliśmy pojeździć tylko po promenadzie i ewentualnie odwiedzić park z krokodylami. Wypożyczenie rowerów można było zamówić przez hotel (i tak też uczyniłam), całodniowy koszt to 15 € za rower górski z kaskiem, natomiast rower szosowy to koszt 35 €. Dzień wcześniej dowiedzieliśmy się, że niedaleko miejscowości, w której mieszkaliśmy znajduje się jedyna w Europie zachodniej buddyjska stupa i to właśnie miejsce stało się celem naszej wycieczki. Zobaczyliśmy więcej miejsc niż mieliśmy w planie, było intensywnie nawet czasami ciężko, ale warto było, widoki zapierały dech w piersiach….. jedynie, co mnie wkurzało to rower, który miał niewygodne twarde siodełko.
Poniżej krótka fotorelacja z naszego spaceru po wybrzeżu Costa de Sol
.

/12574521

Promenada w Benalmádena - Costa de Sol © Nefre


Benalmádena - miasto w Andaluzji, na południu Hiszpanii. Znajduje się ok. 12 km na zachód od Malagi, na południowym wybrzeżu między miastami Torremolinos i Fuengirola, w sercu Costa del Sol. Populacja miasta liczy ok. 45 tys. mieszkańców. Benalmádena jest niezwykle popularnym miejscem turystycznym.

Plaża w Benalmádena - Costa de Sol © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre


Kilka dni temu po przylocie trafiliśmy tu idąc na długi spacer, było już ciemno, ale podświetlona marina miała swój niepowtarzalny urok. Postanowiliśmy tu wrócić za dnia, ale na rowerkach….

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre


Marina reklamowana jest jako ,,najpiękniejszy port na świecie '' zasługuje na takie miano, hotele na wodzie w formie pałaców arabskich, restauracje, butiki, sklepy, statki i jachty atrakcje na każdym kroku a przede wszystkim hiszpański niepowtarzalny klimat……

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Port Puerto Marina w Benalmadena © Nefre

Promenada w Benalmádena - Costa de Sol - Andaluzja © Nefre

Promenada w Benalmádena - Costa de Sol © Nefre

Promenada w Benalmádena - Costa de Sol - Andaluzja © Nefre

Promenada w Benalmádena - Costa de Sol - Andaluzja © Nefre

Benalmádena - pomnik buddy © Nefre


Pytając miejscowych o słynną Stupę zostalismy pokierowani w stronę gór, dojechaliśmy do głównej dzielnicy mieszkalnej Arroyo de la Miel w Benalmadena, zatrzymaliśmy się na chwilę przy pominku Buddy...Wydawało mi się, że świątynia będzie już blisko, ale byłam w ogromnym błędzie....
Po raz któryś próbuję dowiedzieć się, gdzie mamy jechać, okazuje się że do góry cały czas do góry potem cały czas w lewo około 6 - 8 km...., no to już konkretniejsza informacja...żegnam Hiszpanów i lecimy w górę...

Benalmádena - kolejka górska © Nefre


Na chwilę przystajemy przy parku rozrywki Tivoli World, gdzie kolejką górską, można wjechać na szczyt Calamorro, znajdujący się na wysokości 769 m n.p.m. Z kolejki można podziwiać widok na pasmo gór Sierra Nevada, Gibraltar i marokańskie wybrzeże. Koszt wjazdu to około 13 €, tym razem nie skorzystaliśmy z tej atrakcji, ponieważ jak zwykle czasu było mało.......

Benalmádena - ciągle pod górkę, ale widoki super… © Nefre

Benalmádena © Nefre

Benalmádena - ciągle pod górkę.....w poszukiwaniu Stupy © Nefre

Plaza de Toros - stadion corridy w Benalmádena © Nefre

Plaza de Toros - stadion corridy w Benalmádena © Nefre

Taras widokowy w Benalmádena © Nefre

Hotel Pueblo w Benalmádena © Nefre


Dojechaliśmy do Benalmádena Pueblo, która znajduje się w odległości ok. 3 km w głąb lądu na wysokości ok. 200 m n.p.m. Znajduje się tu wiele typowych białych hiszpańskich domów wtopionych w surowe skały andaluzyjskich gór.


Z daleka widać buddyjską świątynię © Nefre


Z daleka widać cel naszej wycieczki......

Motylarnia w Benalmádena © Nefre

Motylarnia w Benalmádena © Nefre

Buddyjska Stupa w Benalmádena © Nefre


Słynna buddyjska stupa, dotychczas największa jaka została wzniesiona na Zachodzie. Ma wysokość 108 stóp (33 metrów). Niestety obiekt był zamknięty i nie mogliśmy pozwiedzać wnętrza świątyni....

Buddyjska Stupa w Benalmádena © Nefre

Buddyjska Stupa w Benalmádena © Nefre

Widok na Benalmádena © Nefre

Z góry fajnie widać… © Nefre

Widok na miasto Fuengirola - Andaluzja © Nefre

Zjazd w dół… © Nefre


Zjazd w dół był megggaaa ekscytujący....))))

Zjazd w dół… © Nefre

Zjazd w dół… © Nefre

Z promenady spoglądamy ostatni raz na buddyjską świątynię, która wydaje się bardzo malutka… © Nefre

Kolory morza…… © Nefre

Starówka w Torremolinos © Nefre

Promenada w Torremolinos © Nefre

Knajpa w skale - Torremolinos © Nefre

Promenada w Torremolinos © Nefre

Promenada w Torremolinos- Andaluzja © Nefre

Zachód słońca nad Torremolinos © Nefre


Podsumowanie w jednym zdaniu- było super…. Andaluzja to ojczyzna flamenco, corrida, kastaniety, arabska Alhambra, ośnieżone szczyty Sierra Newada, zielone wybrzeże i słońce przez cały rok……. Wrócimy tu na pewno….



  • DST 55.00km
  • Czas 04:00
  • VAVG 13.75km/h
  • Sprzęt SREBRNA STRZAŁA
  • Aktywność Jazda na rowerze

DZIKIE WYBRZEŻE KATALONI

Czwartek, 14 czerwca 2012 · dodano: 22.06.2012 | Komentarze 14

Costa Brava to tzw. Dzikie Wybrzeże – ciągnące się od Blanes w kierunku Francji. Nazwę zawdzięcza zatoczkom i wysokim skalnym brzegom – to szczególnie nadaje charakteru i piękna temu miejscu. Charakterystyczne cechy to: zalesione zatoki, wysokie klify, piękne piaszczyste plaże i błękitna czysta woda.
Poniżej mapki i kilka fotek z naszej rowerowej wycieczki ...
#lat=41.612580033858&lng=2.6579399999999&zoom=16&maptype=satellite

#lat=41.698851504867&lng=2.85124&zoom=12&maptype=satellite

Wypożyczalnia rowerów w Calella © Nefre

Dwa dni przed planowaną wycieczką poszliśmy do wypożyczalni rowerów zlokalizowanej najbliżej naszego hotelu. Był to dzień meczu Polska-Rosja, co widać po moim kibicu...:)))) Wcześniej widząc ilość turystów na jednośladach myślałam, że będziemy musieli zarezerwować rower, ale spokojnie okazało się, że wcześniejsza rezerwacja zbyteczna :))))

Na stacji kolejowej w Blanes © Nefre

Trasa rowerowa była zaplanowana troszeczkę inaczej, mieliśmy jechać z Calella do Blanes promenadą wzdłuż plaży na spokojnie luzacko......, ale Wiesiek długo studiował przewodnik i zaproponował zwiedzenie zamku w Tossa de Mar. Z doświadczenia wiedziałam, że taka trasa ze zwiedzaniem zajmie nam cały dzień, a my musieliśmy oddać rowery o 20.30 (godzina zamknięcia wypożyczalni), zaproponowałam przejazd pociągiem do Blanes z rowerami i dalej do Tossa. Natomiast z powrotem mieliśmy pojechać rowerami...

W kierunku Tossa © Nefre

Myślałam, że od Blanes do Tossa też będzie fajna nadmorska promenada i tu nas spotkała niespodzianka, niestety musieliśmy jechać główną trasą otoczoną skalistą ścianą która widoła przez góry... ehhh dla nas fajne doświadczenie.
Po męczącym podjeździe (męczyła nas wilgotność), super zjazd w dół.....


W kierunku Tossa © Nefre

Jechałam pośród zwisających skał, które były owinięte korzeniami piniowych drzew, wszędzie znaki "uwaga spadające skały" i pytałam się sama siebie "gdzie masz kask....???? Dojeżdżamy do punktu widokowego, chwila przerwy na łyk wody..

Punkt widokowy na trasie © Nefre

W tym miejscu spotkaliśmy Holendra, który samotnie podróżował po Hiszpanii swoim dwudziestoletnim VW, akurat zrobił sobie przerwę na drugie śniadanie. Pogadaliśmy troszeczkę, pytał się nas czy nie za ciężko się jedzie rowerem po takich terenach. Opowiedziałam mu o naszych rowerowych wypadach w Polsce o naszej grupie rowerowej i oczywiście o stronie rowerowej (chciał nawet aderes strony, więc mu go napisałm, może kiedyś tu zajrzy).

Serpentynka jaką musieliśmy pokonać © Nefre

Spojrzeliśmy jeszcze w dół, żeby zobaczyć serpentynkę jaką mieliśmy do pokonania... w tym momencie pomyślałam o naszych rowerowych znajomych, którzy mieliby tu niezły trening.... Pożegnaliśmy holenderskiego turystę i pojechaliśmy dalej...

Znowu punkt widokowy © Nefre

Następny punk widokowy, po drodze mijamy kilku rowerzystów na "szosach", podczas mijania pozdraiwamy się hiszpańskim "hola".

Góry w drodze do Tossa © Nefre

Zjeżdżamy kawałek dalej, widzimy pasmo górkie porośnięte drzewami i otulone białymi chmurami....

Droga do Tossa © Nefre

Za chwilkę będzimy w Tossa, czeka nas tylko jeszcze jeden zjazd... można poszleć, ruchu nie ma na szosie więc jazda..... nie wiem ile jedziemy na godzine bo nie mamy liczników....:))))))

Kościółek w Tossa de Mar © Nefre

Dojechaliśmy do celu, od razu wbijamy się w starówkę i jej urokliwe uliczki z knajpkami i białymi domkami z dachami w kolorze cegły, wszędzie pełno kwiatów..., kierujemy się w stronę zamku.

Uliczki w Tossa de Mar © Nefre


Zakątki starego miasta w Tossa © Nefre

Rozpoczeliśmy wędrówkę po najstarszej części Tossa...

Zakątki starego miasta w Tossa © Nefre

To jest to co lubię, wędrówka wśród ciasnych uliczek, gdzie mieszkają tubylcy,obserwując można wczuć się w życie codzienne tych ludzi, .....

Uliczki w Tossa de Mar © Nefre

Uliczki pełne knajpek schowanych w cieniu drzew....


Muzeum w Tossa de Mar © Nefre

Szukamy miejsca, żeby podpiąć rowery, bez sensu zwiedzać zamek z rowerami. Wkońcu Wiesiek podpina do latarni....:)))) (mandatu nie było) :))))

Skaliste wybrzeże © Nefre

Idziemy coraz wyżej, ukazuje się nam widok skslistego wybrzeża, góry brutalnie wchodzą do morza dając tym samym piękne krajobrazy...

Klify w Tossa de Mar © Nefre


Zamek w Tossa de Mar © Nefre

Zamek w Tossie to średniowieczna budowla obronna znajdująca się w mieście Tossa de Mar nad wybrzerzem Costa Brava. Pochodzi z XII i XIV wieku i jest obecnie jednym z niewielu zachowanych w dobrym stanie obiektów obronnych na wybrzeżu Katalonii. W roku 1931 zamek został uznany za zabytek historyczno-artystyczny dziedzictwa narodowego.

Skaliste zatoczki © Nefre

Z ciekawością zaglądam w przepaść na wzgórzu zamku.... ups...

Zamek w Tossa de Mar © Nefre

La Vila Vella Tossa tak nazywana jest w języku katalońskim część starego miasta, która wybudowana była na szczycie klifu. To strategiczne położenie pozwalało kontrolować ruch morski oraz zmniejszyć ataki pirackie panujące w tym obszarze

Zakątki starówki © Nefre

Ta twierdza bardzo przypominała mi zamek w Rodos, chociaż ten drugi jest o wiele większy i lepiej zachowany...

Brama wjazdowa na zamek © Nefre

Schodzimy uliczką w dół żeby wyjść bramą wjazdową, mijamy wycieczkę z Polski, wiatmy się z nimi i wymieniamy parę słów..... było miło... A tak na marginesie zamek w Tossa, ale tak na prawdę tego zmaku już nie ma, nie pozostało nic, może jakieś fundamenty. Kiedyś stał sobie on na samym szczycie, gdzie teraz stoi latarnia morska....

Pomnik przy promenadzie w Tossa © Nefre

Zjeżdżamy na promenadę...

Widok na plażę w Tossa de Mar © Nefre


Plaża w Tossa de Mar © Nefre

Krótki pobyt na plaży w tle pozostałości zamku..., uciekamy dalej

Droga powrotna do Loret de Mar © Nefre

Kierujemy się z stronę Loret de Mar, mija nas rowerzysta obładowany sakwami, nawet nie zdążyłam cyknąć fotki...

Loret de Mar © Nefre

Pierwsza osada powstała w tym miejscu ok. 2000 lat temu. Zamieszkiwali tu Iberowie, a później Rzymianie. Miasto zostało założone w 1409 roku przez piratów z Tossa de Mar jako baza wypadowa ataków na aragońskie statki. Loret de Mar kojarzy mi się z imprezami oraz z serialem Polsatu "Pamiętniki z wakacji" (czasami oglądamy i nie możemy ze śmiechu).

Ścieżka rowerowa w Loret de Mar © Nefre

Ścieżką rowerową jedziemy wzdłuż promenady, mamy ograniczony czas na zawidzanie tego miasta. Ogólnie to miasto ładne, ale bardzo duży ruch a wieczorami jedna wielka imprezownia...... istna "maniana"

Loret de Mar © Nefre

Dojechaliśmy do końca promenady za mną w tle ufortyfikowany, prywatny zamek z 1929 r.

Loret de Mar © Nefre

Loret de Mar © Nefre


Loret de Mar © Nefre

Ja przy pomniku Sardany,... a coż to takiego ktoś by zapytał, mianowicie sardana to kataloński taniec ludowy, tancerze powolnie chodząc trzymają się za ręce tworząc koło. Taniec ten symbolizuje solidarność i jedność Katalończyków. W Calelli jest tańczona w niedziele wieczorem.

Loret de Mar © Nefre

Ratusz- Casa De La Vila stoi przy promenadzie,został zbudowany w 1872 r. w stylu secesyjno-neoklasycznym.

W stronę Blanes © Nefre

Opuszczamy Loret, kierując się w stronę Blanes. Zostało nam niewiele czasu a chcemy zwiedzić ogród botaniczny....

Kosciółek w Blanes © Nefre

Jesteśmy w Blanes, szukamy drogowskazu na ogród Marimurtra - jest.... jedziemy wąskimi uliczkami, stajemy koło kościoła przy rozwidleniu dróg, gdzie teraz????, nie wiadomo. Pytam dziewczynki jak dojechać, niestety nie mówi po angielsku, ale jest na tyle pomocna że idzie z nami i wskazuje nam dobrą drogę. Niestety cały czas musimy pod stromą górę prowadzić rowery...

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Znajdujemy ostatni punkt naszej wycieczki, za zakrętem ukazuje się naszym oczom willa w której kiedyś mieszkał Karl Faust (1874-1952) założyciel Jardi Botanic Marimurtra.Kupujemy bilety i wchodzimy do ogrodu zajmującego powierzchnię ok. 4h i podzielonego na 3 strefy: subtropikalną, umiarkowaną i śródziemnomorską. W ogrodzie możemy obejrzeć kaktusy, palmy, bananowce, wspaniałą roślinność śródziemnomorską, mały las bambusowy i wiele inny. Ogród cudownie wygląda wiosną i wczesnym latem, kiedy większość roślin ma okres kwitnienia. Część trasy prowadzi wzdłuż wybrzeża, co pozwala na podziwianie cudownych klifów, zatoczek i turkusowego morza.

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Kierujemy się mapką, którą dostaliśmy przy kasie, zaczynamy nasze zwiedzanie od cześci meksykańskiej. Naszemu synowu by się tu podobało, on kocha kaktusy...

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Przechodzimy do części kanaryjskiej, jest co podziwiać i wszystkie rośliny podpisane...:)))
Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Mijamy bambusowy lasek....łodygi są bardzo giętkie:))))

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Kwiaty magnolii wielkości dużego talerza....

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Kierunek palmy kalifornijskie
Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Jeden z punktów widokowych

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Na urwiskach swoje gniazda mają ptaki morskie, które wogóle nie boją się ludzi. Jednego Wiesiek karmił ciastkami:))))

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Ostatni punkt widokowy, altanka w stylu antycznym przepiękne miejsce. W ogrodzie nie było prawie wogole ruchu, była cisza i spokój, do woli mogliśmy odpoczywać wśród różnorodnej roślinności.

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Siedzę sobie i trzymam się bardzo mocno, booooo........
Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

.... po mojej lewej stronie jest przepaść...

Ogród botaniczny w Blanes © Nefre

Powolutku opuszczamy zielony zakątek na klifie, pewien rosyjski artysta malarz robi nam pamiątkowe zdjęcie...

Blanes- port © Nefre

Jedziemy z górki prosto do mariny w Blanes

Promenada w Blanes © Nefre

Objeżdżamy promenadę

Promenada w Blanes © Nefre


Widok na plażę w Blanes © Nefre

Kończymy naszą wycieczkę, decydyjemy się na powrót pociągiem, ale nikt nam nie potrafi wytłumaczyć, gdzie jest dworzec... szok, ja nie pamiętam jak jechaliśmy i nie mamy mapy szczegółowej Blanes. Musimy wrócić rowerami, dla nas to żaden problem, tylko żeby zdążyć na czas zamknięcia wypożyczalni. Wyjeżdżamy na główną trasę przejeżdzamy most na rzece której nie ma. Wiesiek krzyczy jest dworzec - faktycznie na zadupiu był dworzec, nie dziwię się że nikt nam nie potrafił wytłumaczyć. Cofamy się wsiadamy do pociągu i zachwilę wysiadamy w Calella, mamy 40 minut czasu.

Promenada w Calella © Nefre

Objeżdżamy promenadę w Calella, już na spokojnie. Mi zrobiło się zimno, w tym rejonie Hiszpani wieczorami wieje od morza.

Plaża w Calella © Nefre

Do porównania wszystkich plaż, fotka z wybrzeża w Calella. Szeroka, długa plaża otoczona tylko z jednej strony małym klifem z którego robimy zdjęcie.


Kwitnąca opuncja © Nefre

Kwitnące kaktusy są przepiękne.
Podsumowując naszą wycieczkę cóż mogę dodać było super, relaksacyjnie i z adrenalina. Każda miejscowość ma swój klimat i swój urok, myslę że każdy znalazłby tu dla siebie odpowiednie miejsce. Wszystkie miejscowości łączy jedna wspólna rzecz - lazurowe morze, które jest głębokie od razu przy brzegu (widać na fotkach jak stateczki turystyczne cumują praktycznie przy plaży, co nie daje komfortu rodzinom z małymi dziećmi.
Wzbogaceni w nowe doświadczenia rowerowe w sobotę wrócimy do Polski i cieszymy się, że możemy się nimi z Wami podzielić:)))) Pozdrawiamy...


  • DST 15.00km
  • Czas 06:00
  • VAVG 24:00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Aktywność Chodzenie

BARCELONA -FANTAZYJNY ŚWIAT GAUDIEGO

Poniedziałek, 11 czerwca 2012 · dodano: 21.06.2012 | Komentarze 16

Tegoroczne wakacje spędziliśmy na Costa del Maresme - wspaniałym wybrzeżu Katalonii, z licznymi rozległymi, piaszczystymi plażami, interesującym krajobrazem i wspaniałą hiszpańską atmosferą. Dzięki dobrze rozwiniętej komunikacji miasteczka Costa del Maresme stanowią doskonałą bazę wypadową do zwiedzania stolicy Katalonii – Barcelony.
My udaliśmy się kolejka podmiejską do Barcelony na jednodniowa wycieczkę, jak zapewne się orientujecie na każde większe miasto potrzebne są minimum trzy dni żeby zobaczyć najważniejsze zabytki, my niestety nie mieliśmy tyle czasu.
Pomimo tego, że Barcelony nie zwiedzaliśmy na rowerach - co pierwotnie było w planach, chciałabym opisać krótko naszą trasę wycieczkową oraz opisać komunikację rowerową w tym pięknym mieście.


Plac Kataloński © Nefre


Do Barcelony dojechaliśmy kolejką podmiejską Renfe. Wysiedliśmy na Plaza de Cataluna, który jest ośrodkiem życia towarzyskiego mieszkańców Barcelony i miejscem gdzie przecinają się główne ulice miasta. Plac Kataloński został wytyczony w XIX wieku, a w 1927 roku architekt Fancesco Nebotje nadał mu ostateczny kształt. W górnej części placu usytuowane są dwie fontanny (jedna jest za moimi plecami), które dzięki współgraniu wody i światła nadają mu niepowtarzalny klimat.
Plaza de Cataluna stanowi centrum handlowe, gdzie można nabyć różnego rodzaju towary, jak również jest punktem wyjściowy wielu tras spacerowych po mieście.


Plac Kataloński © Nefre


Barcelona to nie Amsterdam, a Hiszpania to nie Holandia. Ale te dwa miasta łączy przynajmniej jedno: zamiłowanie do jednośladów. W Barcelonie blisko 30 tys. osób dojeżdża do pracy na rowerze, a dwa razy więcej korzysta w tym celu ze skutera. Miasto posiada ponad 100 km ścieżek rowerowych oraz… BiCiNg.
BiCiNg to wyjątkowy system wypożyczania rowerów. Katalończycy, za 24 Euro mogą kupić specjalną, ważną przez rok kartę imienną, która upoważnia do darmowego wypożyczenia roweru na 30 minut. Liczba wypożyczeń jest nieograniczona, a opłaty zaczynają się dopiero po przekroczeniu pół godziny jazdy rowerem. Rowery te są dla Barcelończyków typowym środkiem dojazdowym – „parkingów” BiCiNg w mieście jest 200 (udostępniają one 6000 rowerów), ale niestety: ten środek transportu nie jest przeznaczony dla turystów. Jednak nawet zżymając się na dyskryminację obcokrajowców, trzeba przyznać, że wypożyczalni rowerów dla przyjezdnych jest dość
Hiszpanie cenią sobie rowerzystów, bardzo popularne jest tu kolarstwo sportowe, ale zdarzają się absurdy związane z jazdą jednośladem. Np. roweru nie można przypiąć do drzewa lub latarni o artystycznej wartości. Tylko, że takie drzewa i latarnie nie są oznaczone. Rowerem można jechać po ulicy w odległości 5 metrów od fasady, a zdarzają się uliczki, które są węższe niż 10 metrów. Znaczy się – jeździć nimi nie wolno. Przynajmniej oficjalnie, bo w rzeczywistości katalońska policja jest wyposażona standardowo, a nie w rozwijaną miarkę do sprawdzania tych odległości.
Przykładowe ceny w rowerowych wypozyczalniach, za cały dzień jazdy na jednośladzie zapłacimy około 15 Euro, za 12 h - 12 Euro za 8 godzin 10-11 Euro.


Barcelona Passeig de Gràcia © Nefre

Nasz spacer po Barcelonie rozpoczęliśmy ulicą Passeig de Gràcia, będącej reprezentacyjną aleją XIX-wiecznej Barcelony; zobaczyliśmy kilka budowli w stylu katalońskiego modernizmu. Pierwsza ukazała się naszym oczom Casa Batllo – klejnot barcelońskiej secesji. Budynek wykonał Antonio Gaudi dla magnata włókienniczego Josepa Batllo y Casanovasa. Falująca konstrukcja ozdobiona niebiesko-zielonymi mozaikami pozostaje w kontraście ze stonowaną architekturą otoczenia. Do dekoracji zewnętrznych ścian budynku Gaudí wykorzystał nietypowe materiały – różnokolorowe kawałki ceramiki i potłuczonych kafli.

Barcelona ławka Gaudiego © Nefre


Na ulicach stolicy Katalonii znajdują się ławki wraz z latarniami zaprojektowane przez Gaudiego. Chwila odpoczynku i ruszamy dalej skręcając na Cansell de Cent idziemy w kierunku największego dzieła Gaudiego - Sagrada Familia. Wiesiek się pyta czy to daleko - nie wiem.. odpowiadam, wiem tylko że idziemy dobrze i na pewno naszym oczom pokażą się najpierw żurawie budowlane. Mijamy uliczki z kanjpkami, sklepy z kosmicznymi cenami i przechodzimy przez dziesiatki uliczek i na każedej są światła, więc co chwile przymusowy przystanek. Z daleka widać już żurawie, dotarliśmy na ulicę Mallorca, staneliśmy przed światynią nie mogac ochłonąć z zachwytu..:))))

Bazylika Sagrada Familia © Nefre

Na ulicy Mallorca znajduję się jedno z najsłynniejszych dzieł Antonio Gaudiego - Sagrada Familia. Na początku w 1882 roku budową kierował Francisco de Villar. Dopiero w następnym roku prace przejął Gaudi. Artysta czuwał nad budową świątyni aż do 1926 roku, gdy zmarł tragicznie potrącony przez tramwaj. Prace mogły być kontynuowane dzięki szkicom i notatkom Gaudiego, które pozostawił po sobie. Koniec prac przewidują na rok 2026 w setną rocznicę śmierci Gaudiego.

Sagrada Familia © Nefre

Dzieło posiada symboliczną konstrukcję z trzema gigantycznymi fasadami: wschodnia jest poświęcona Narodzeniu Chrystusa, zachodnia Męce Pańskiej i Śmierci, południowa przedstawia Chrystusa w Chwale. Cztery iglice każdej z nich symbolizują 12 apostołów, a wieża nad absydą Matkę Boską. Zgodnie z zamierzeniem Gaudiego nawa główna miała osiągnąć 170 metrów wysokości i zostać zwieńczona ogromną kopułą, którą otaczać miały cztery dodatkowe wieżyczki przedstawiające Ewangelistów.
Chcieliśmy wejśc do środka, ale kolejka za biletami była szokująca a nas gonił czas, zresztą w środku nie wolno fotografować, to już mnie całkiem zniechęciło a mogłam kupić bilety przez internet, ehhh gapa ze mnie..., kupiłam pocztówkę.


Barcelona Sagrada Familia © Nefre

Wnętrze bazyliki ma symbolizować święte miasto Jerozolimę. Jego projekt opiera się na planie krzyża. Wysokość nawy głównej to 45 metrów, naw bocznych - 30 metrów. Żadna ze ścian nie jest płaska, zdobią je bogate ornamenty i rzeźby. Wiele z nich przyjmuje bardzo abstrakcyjne formy.

Sagrada Familia © Nefre

Czubki wież, które skojarzyły mi się z owocami ładnie wyglądają na tle niebieskiego nieba...

Sagrada Familia © Nefre

Obeszliśmy katedrę dookoła starając się zrobić jak najlepsze fotki, ale ilość turystów nam w tym przeszkadzała.

Sagrada Familia © Nefre

Zdjęcie to zrobiliśmy od strony Placu Gaudiego, udało się jakoś wykadrować prawie całość :))) Na chwileczkę siadamy w kawiarence, miło jest patrzeć na taką niesamowitą architekturę poza tym musimy ustalić dalszy plan wycieczki. Pytanie idziemy do parku pieszo czy jedziemy metrem???... Postawiliśmy na spacer, ponieważ w przewodnikach pisze - że jeżeli chcesz dużo zobaczyć warto pochodzić. Nie zdając sobie sprawy, że będziemy szli cały czas pod górkę udajemy się w stronę ulicy Pg.de Sant John aby dojść do Parc Guell.

Park Güell © Nefre

Park Güell © Nefre

Park Güell (hiszp. Parque Güell, katal. Parc Güell) - duży ogród z elementami architektonicznymi w Barcelonie przy ulicy Olot, bocznej alei Santuari de la Muntanya, w północno-centralnej części miasta. Zaprojektowany przez katalońskiego architekta Antonio Gaudíego na życzenie jego przyjaciela Eusebio Güella, przemysłowca barcelońskiego, który - zauroczony angielskimi "miastami-ogrodami" - przedsięwzięcie sfinansował. Projekt w założeniu był osiedlem dla bogatej burżuazji mającym powstać na powierzchni 20 ha w pobliżu tzw. Łysej Góry. Prace trwały w latach 1900-1914. Projektu tego Gaudí nigdy nie ukończył. W 1922 roku władze Barcelony wykupiły teren i przekształciły go w park miejski.


Park Güell © Nefre

Długo czekałam na moment w którym znajdę się w tak "bajkowej" krainie, przeglądając przewodniki wiedziałam, że tu musimy dotrzeć bez względu na wszystko.Oto schody wejściowe do głównego pawilonu. Gaudí umieścił w nich trzy wysepki; pierwszej nadał formę groty, drugiej - węża na tle katalońskiej flagi - symbolu mądrości, trzeciej - salamandry - symbolu Plutona.
Park Güell © Nefre

Fragment domu w którym mieszkał artysta.

Ja w Park Güell © Nefre

Ja na jednej z wysepek przedstawiającej salamandrę - symbol Plutona.

Park Güell © Nefre

Wąż na tle katalońskiej flagi

Park Güell © Nefre


Park Güell © Nefre

Ozdobny sufit w sali kolumnowej przyciągnął naszą uwagę.

Park Güell © Nefre

Sala Kolumnowa - główny pawilon, który miał służyć za targ. Liczy 86 kolumn o wzorach antycznych, w których środku są specjalne kanały umożliwiające spływ wody z położonego nad pawilonem tarasu. Dach sali ma kształt falisty i ułatwia tym bardziej spływ deszczówki.

Park Güell © Nefre

Wspieliśmy się na taras nad pawilonem kolumnowym przez architekta był nazywany teatrem greckim. Opasany jest wyjątkowo długą ławką, która jest jednocześnie gzymsem pawilonu pod nim.

Park Güell © Nefre

Widoczek z ławki na dom Gaudiego w tle oczywiście Barcelona.

Ja w Park Güell © Nefre

Park Güell © Nefre

Park Güell © Nefre

Po lewej stronie dom, w którym mieszkał Gaudí nim przeprowadził się w pobliże Sagrada Familia. Mieści się tam muzeum artysty.
Park Güell © Nefre


Park Güell © Nefre

Park Güell © Nefre

Chwileczka odpoczynku na najdłuższej ławce na świecie i chyba najberdziej kolorowej....

Ja w Park Güell - punkt widokowy © Nefre

Punkt widokowy w pakru widok na całą Barcelonę

Park Güell © Nefre

Wielki akwedukt w parku z kamienistymi donicami w których posadzono agawy.
Park Güell © Nefre

Kończymy nasz dwugodzinny pobyt w parku, może kiedyś tu wrócimy tak nam się tutaj podoba.... Udajemy się na stecję metra "Lesseps" skąd chcieliśmy pojechać na Plac Kataloński,ale w ostatniej chwili zmieniłam decyzję i wysiedliśmy na stacji "Drassanes" przy nadbrzeżu.

Barcelona Plac Kolumba © Nefre

Wysiadając z metra widzimy Mirador de Colón – wysoką kolumnę wybudowaną na cześć Krzysztofa Kolumba, która króluje nad okolicą wokół portu, tuż obok jest taras widokowy na który można wjechać windą,ale my z tego nie skorzystaliśmy. Pochodziliśmy po deptaku portowym, podziwiając z daleka Wzgórze Montjuic na które wjeżdza się kolejką linową, ale coż żeby zwiedzić to miejsce potrzeba całego dnia... innym razem

Barcelona koło portu © Nefre

Na nabrzeżu podziwiamy piękny budynek w którym mieści się zarząd portu w Barcelonie, udało mi się również uchwycić w kadrze jakiegoś rowerzystę.... Z tamtąd kierujemy się w stronę słynnego deptaku Las Ramblas..

Barcelona Las Ramblas © Nefre

Sławna aleja Ramblas mająca długość 1180 m to dawne sezonowe koryto rzeki. Zagospodarowanie tego obszaru nastąpiło w XVIII wieku i zostało zaprojektowane na wzór francuskich bulwarów. Centralnie umiejscowiony jest chodnik do spacerowania, a po jego obu stronach znajduje się jezdnia dla ruchu kołowego, natomiast wzdłuż całej długości alei są posadzone drzewa dające cień spacerowiczom.

Barcelona La Ramblas © Nefre

Deptak dzieli się na kilka odcinków o różnym charakterze: znajdziemy tam stanowiska malarzy, stragany z kwiatami, stoiska z książkami, zwierzętami domowymi itp... Pochodziliśmy troszeczkę wśród tego tłumu, czego nie lubię tym bardziej że naczytałam się o kieszonkowcach grasująch na deptaku... skierowaliśmy się do Dzielnicy Gotyckiej...

Barcelona Bari Gotic © Nefre

Dzielnica Gotycka to najstarsza część miasta. Tworzy ją zespół kamiennych budynków z rozlokowanymi wokół sklepami, barami, gospodami i eleganckimi restauracjami. Większa część zabudowań pochodzi z XIII-XV wieku, ale są również pozostałości z czasów starożytnych.

Barcelona Bari Gotic © Nefre

Wchodzimy na Plaça Reial, jedno z wielu popularnych miejsc w Barcelonie.
Niewielki placyk ukryty wśród wąskich uliczek dzielnicy gotyckiej,spędzamy tutaj chwileczkę podziwiając fontannę oraz latarnie projektowaną przez Gaudiego



Barcelona - Bari Gotic © Nefre

Spacerujemy wąskimi uliczkami wśród gotyckich zabudowań, za maną jedzie jakiś rowerzysta -hmmm ciekawc czy wie, że powinien jechać 5 metrów od fasady budynku, co jest niemożliwe ...

Barcelona Bari Gotic © Nefre

Dochodzimy do Placu Św. Jakuba tu znajduje się siedziba władz miasta i regionu, dookoła same auta policyjne, rzucamy okiem na budynki kilka fotek i uciekamy dalej....

Barcelona Katedra Eulali © Nefre

Dochodzimy na Plac Słońca (Plaça de la Seu), na którym znajduje się katedra św. Eulalii (zm. 304) - dziewicy, męczennicy, która według tradycji zginęła w Barcelonie w czasie ostatnich prześladowań chrześcijan. Do tego okazałego obiektu Hiszpanii udaje nam się wejść za darmo ponieważ akurat trwa msza, kiedy nie mas mszy wstęp kosztuje 5 Euro.
Po zwiedzeniu obiektu siadamy w cieniu, jest bardzo gorąco a my jesteśmy już dosyć zmęczeni. Rozkładamy mapę, Wiesiek ma ochotę na zwiedzenie Łuku Triumfalnego, pytamy starszego Hiszpania czy to daleko, okazuje się że to jakieś 4 km od Placu Słońca. Wracamu jednak na Plac Kataloński ...



Barcelona Pg. de Gracia © Nefre

Obchodzimy dookoła raz jeszcze Palc Kataloński podziwiając włączone fontanny, idziemy znowu na Pg. de Gracia, zobaczyć jedną kamienicę którą przeoczyłam...

Barcelona kino Comedia © Nefre

.....po drugiej stronie ulicy widzimy okazały budynek - to kino Comedia, to już ostatni obiekt który fotografujemy za moment opuścimy Barcelonę. Czuję jakiś wewmętrzy żal, że nie zoabczyliśmy więcej, ale tak jak wspomniałam jeden dzień to za mało na każde większe miasto. Najważniejsze, że zrobiliśmy pierwszy krok w zorganizowaniu sobie wycieczki sami bez biura podróży (to dzięki Kasi G., która długooo mnie do tego namawiała). Może uda się przylecieć do Barcelony na trzy dni i pozwiedzać miasto na rowerze kto wie..., może uda się zebrać grupę rowerową, czas pokaże.... Chciałam na koniec dodać, że stolica Katalonii jest bardzo dobrze oznakowana, przyjazna turystom i nie sposób się tam zagubić (czego bałam się podczas planowania trasy wycieczki)..:))))Do Calella wracamy około 21.30, po drodze do hotelu zaliczyliśmy jeszcze wieczór flamenco:)))) Pozdrawiamy Wszystkich czytelników.. i zachęcamy do odwiedzenia Barcelony